Hotele od zawsze były miejscem, które inspirowały twórców kultury. Były doskonałą scenografią zarówno dla komedii romantycznych, jak i licznych horrorów i thrillerów. Jeden z nich posłużył Stephenowi Kingowi za inspirację dla Lśnienia zekranizowanego przez Stanleya Kubricka.

Droga wiodąca do obłąkania

Mogłoby się wydawać, że luksusowy hotel Panorama w stanie Colorado piętrzący się wśród gór skutych lodem i  grubą warstwą śniegu, może być wspaniałą szansą na wyciszenie się pisarza o skołatanych nerwach. Niestety Lśnienie Stanleya Kubricka  szybko przekonuje nas o tym, że odosobnienie może przynieść przykre konsekwencje. Jack Torrance (w tej roli Jack Nicholson) w rozwichrzonych włosach biega po długich korytarzach hotelu z siekierą, by zabić swoją żonę. Powódź krwi wylewa się z windy. Trupioblade bliźniaczki wyśpiewują przerażające piosenki. Po hotelu snują się ni to zjawy, ni owoce rojenia chorego umysłu i wystawiają eleganckie przyjęcie w pięknej sali bankietowej, pełnej światła, krzeseł, kandelabrów i złota. I chociaż Lśnienie można z całą pewnością nazwać horrorem doskonałym, to raczej nikt z nas nie zabukowałby tam pokoju. Zwłaszcza gdy dozorcą byłby w tym czasie Jack Nicholson.

Hotel z Lśnienia istnieje naprawdę

Mało kto wie, że hotel z Lśnienia istnieje naprawdę. Hotel Stanley, bo to ten obiekt zainspirował pisarza Stephena Kinga do tego, by napisać zekranizowaną później powieść, został wzniesiony w 1909 roku przez Freelana Oscara Stanleya. Przyczyną budowy hotelu była gruźlica pomysłodawcy, bowiem lekarz zalecił mu klimat wysokogórski. Hotel był ówcześnie jednym z najnowocześniejszych obiektów tego typu. Posiadał akcesoria hotelowe, o których można było jedynie pomarzyć. W każdym ze 138 pokoi goście (którzy rekrutowali się raczej z elity społeczeństwa) mogli skorzystać z telefonu lub wziąć gorącą kąpiel w wannie, co było niebywałym standardem jak na początki dwudziestego wieku. W hotelu zainstalowano także sieć elektryczną. Jednak wieści o nowoczesnym cudzie architektury rzeźbionym w skalistym ciele gór szybko zaczęły ustępować plotkom o paranormalnych zjawiskach, które rzekomo miały tam miejsce.

Zaraz po otwarciu, w świat poszła wieść, że w hotelu starszy. Mówiono o dźwięku tajemniczych kroków na korytarzu, przerażających szeptach, migoczącym świetle. Dzieci krzyczały z przerażenia, tłumacząc swoim rodzicom, że ktoś ściąga z nich kołdrę podczas snu. Do chóru przestraszonych gości zaczęli dołączać pracownicy. Zaklinali się, że widzą lewitujące meble, a na swoim ciele odczuwają dotyk niewidzialnych dłoni. Niektórzy twierdzili, że widzą, jak od dawna nieżyjący pierwsi właściciele hotelu przechadzają się w wieczorowym stroju po korytarzach.

Pokój 217

Pokoje, które najbardziej upodobały sobie duchy to 217, 407 i 418. Zwabiony „paranormalną” sławą hotelu pisarz Stephen King wraz ze swoją żoną postanowili sprawdzić, czy pośmiertny pobyt jest tam możliwy. Wynajęli jeden z najbardziej tajemniczych pokoi – 217. Twierdzili potem, że słyszeli głos małej dziewczynki, która wołała swoją nianię, a gdy wyszli na moment z pokoju, ich rzeczy zostały rozpakowane i poukładane na półkach.

Hotel istnieje do dziś i ma się całkiem dobrze. Złą sławę przekuł w chwyt marketingowy, który wabi rzesze turystów i łowców duchów, dla których organizuje się kilkugodzinne wyprawy. Hotel czasowo współpracuje z medium i urządza pokazy spirytystyczne a w Haloween – największe święto duchów urządzany jest bal tematyczny.

A czy Ty odważyłbyś się spędzić noc w takim hotelu?